Steve Jobs

Steve Jobs urodził się 24 lutego 1955 roku w San Francisco, zmarł 5 października 2011 roku w Palo Alto. Został on urodzony przez Joanne Carole Schieble, która oddała go do adopcji. Przy adopcji zażądała jednak, żeby oboje rodzice posiadali wyższe wykształcenie. Pierwszą rodziną na liście adopcyjnej była rodzina prawników, lecz chcieli oni córkę i rozmyślili się. Wtedy, w środku nocy do pary Paula i Clary Jobs, mieszkającej w Dolinie Krzemowej, zadzwonił telefon z informacją, że „Mamy nieoczekiwanego chłopca; czy go chcecie?”, na co oni Odpowiedzieli: “Oczywiście.” Biologiczna matka Jobsa zorientowała się, że Clara nigdy nie skończyła studiów, a Paul nigdy nie ukończył szkoły średniej. Odmówiła podpisania ostatecznych dokumentów. Ustąpiła kilka miesięcy później, gdy nowi rodzice  małego Jobs’a obiecali jej, że pewnego dnia wyślą Steve’a na studia.

17 lat później, gdy Jobs skończył szkołę średnią w Cupertino, zdecydował się na studia na Reed College w Portland w Oregonie. Jak sam mówi, „Jednak naiwnie wybrałem szkołę, która była prawie tak droga jak Stanford – wszystkie oszczędności moich rodziców były wydawane na moją edukację. Po sześciu miesiącach, nie mogłem dostrzec żadnych efektów. Nie miałem pojęcia co chciałem robić w życiu, ani jak studia miałyby mi w tym pomóc. Marnotrawiłem pieniądze, które moi rodzice oszczędzali całe życie. Tak więc zdecydowałem o rezygnacji, wierząc, że wszystko jakoś się ułoży. Był to całkiem przerażający okres, ale patrząc wstecz, była to jedna z najlepszych decyzji, jaką kiedykolwiek podjąłem. W momencie w którym zrezygnowałem, mogłem przestać chodzić na obowiązkowe zajęcia, które mnie nie interesowały i zapisać się na te, które wydawały mi się interesujące.” W tym czasie Jobs ukończył m.in. kurs kaligrafii – dzięki któremu produkty Apple charakteryzują się ładną typografią i idealnie nadają się do tworzenia DTP.

Historia przyjaźni, która zmieniła świat zaczyna się w 1971 roku, kiedy to Bill Fernandez – wspólny przyjaciel zapoznaje ze sobą wtedy 21-letniego Woz’a z 16-letnim Jobsem.

Jobs po rzuceniu szkoły jesienią 1974 zaczyna uczęszczać na Homebrew Computer Club, i rozpoczyna pracę dla Atari.  Zarobione w Atari pieniądze pragnął przeznaczyć na sfinansowanie duchowej wyprawy do Indii.  Mniej więcej w tym samym czasie rozpoczął pracę z Woz’em, który współpracował z John’em Draper’em, którego nazwał Kapitanem Crunch. Draper odkrył, że gwizdek dołączany do płatków Cpt. Crunch nadaje fale o identycznych częstotliwościach, co urządzenia telekomunikacyjne AT&T. Jobs i Woźniak krótko w 1974 sprzedawali tzw. „niebieskie pudełka” (ang. blue boxes) oparte na tym pomyśle, dzięki którym można było dzwonić za darmo.

Wyprawę do Indii traktuje bardzo duchowo – wraca stamtąd z ogoloną głową w tradycyjnym buddyjskim ubiorze. W tym samym czasie młody Jobs eksperymentował dość dużo z narkotykami – po latach powiedział w wywiadzie, że LSD było dla niego jednym z dwóch, może trzech najpotrzebniejszych przeżyć w życiu człowieka – porównał stan po narkotyku z orgazmem. Stwierdził poza tym, że nikt, kto nie przeszedł tej samej ścieżki w życiu nie zrozumie jego sposobu myślenia.

Apple Computers

W 1976 roku 2 przyjaciół w spółce ze swoim znajomym zakładają firmę produkującą komputery. Mowa tutaj oczywiście o Steve’ach – Jobs’a i Wozniak’a  oraz Roland Wayne. Jobs i Wozniak mieli w firmie po 45% udziałów, Wayne’owi pozostało 10, które sprzedał na samym początku istnienia firmy, bał się odpowiedzialności – lecz gdyby trzymał je do tej pory, byłby multimiliarderem – 10% akcji Apple w tym momencie (lipiec 2011 – przyp. red.) to na oko 24 Mld USD. Jobs namawiał Wozniaka do zbudowania taniego komputera, który będzie konkurencją dla IBM’a. Steve Wozniak powiedział swego czasu, że Steve urodził się z obsesją zniszczenia IBM – co szczerze mówiąc połowicznie udało się zrealizować – do tej pory Apple odbiera IBM’owi udziały w rynku PC.

Do powstania pierwszego pełnoprawnego komputera natchnął Wozniaka Altair. Swego czasu, jeszcze zanim Apple było w planach, Woz miał w domu terminal, który służył mu do łączenia się z komputerami. Postanowił dobudować jednostkę centralną i mieć kompletny komputer.

Ceny procesorów w tamtym okresie były naprawdę wysokie – Intel 8080 kosztował około 200 USD, podobnie jak Motorola 6800. Znalazł jednak tani procesor, za około 15 USD – MOS 6502.

Apple I został stworzony w sypialni Steve’a Wozniaka, następnie zaprezentowany został w Homebrew Computer Club, gdzie wzbudził gromkie brawa. Ludzie oglądali z zachwytem te 62 scalaczki, które w połączeniu z klawiaturą i monitorem generowały obraz. Niemały szok spowodowało porównanie Apple I z Altairem 8800 – wyglądało to jak spotkanie Dawida z Goliatem. Jobs już od samego początku nakręcał atmosferę nad nowym produktem firmy spod znaku Jabłka. Jobs spojrzał na Altaira i skomentował go słowami „Co to , nowy Altair? – nie miałem z nim problemu, dopóki nie zacząłem go używać”. Tego samego dnia zbiera pierwsze zamówienia na komputer. Jest ich dużo, bo aż 50 – 100 (nie wiadomo dokładnie ile, ze względu na to, iż różne źródła podają różne wartości). Aby umożliwić produkcję,  Jobs sprzedał swojego mikrobusa marki Volkswagen, a Wozniak swój kalkulator naukowy, co pozwoliło zarobić 1350 USD na budowę 25 komputerów zamówionych przez lokalny sklep komputerowy. Ponieważ Woz pracował w HP, mieli oni prawo do pierwszeństwa w prawach autorskich do wszystkiego, co Wozniak wymyśli, jednak prezes HP potraktował komputer jak zabawkę, co pozwoliło rozpocząć produkcję i  sprzedaż Apple I w cenie 666 USD. Cena wynikała z umiłowania jednakowych cyfr w liczbach przez Wozniaka, Jobs na początku chciał sprzedawać maszynę za 777 USD, ale obaj panowie zgodnie stwierdzili, że będzie ona zbyt wysoka i ustawili się w 666-dolarowej cenie.

Po zakończeniu prac nad Apple I Wozniak miał już gotową listę ulepszeń, które uważał za ważne i zamierzał skonstruować taki komputer, jaki sam chciałby posiadać. Przede wszystkim dodał kolorową grafikę. Zamierzał również przenieść pamięć ekranu do pamięci operacyjnej, aby móc wykonywać w niej szybkie zmiany. Pierwotnie jego celem było nie tyle uczynienie komputera atrakcyjniejszym dla klienta czy bardziej wydajnym, lecz umożliwienie napisania wersji gry Breakout – którą wcześniej zrealizował sprzętowo dla Atari – w BASIC’u.

Prezentacja Apple ][ miała miejsce w kwietniu 1977 roku podczas First West Coast Computer Fair.  W momencie premiery nowe dziecko Woz’a stało przed podświetlonym od tyłu olbrzymim logiem Apple. Chociaż stoisko było mniejsze od wielu innych, prezentowało się bardzo profesjonalnie w porównaniu z mało oryginalną konkurencją. Ponadto, dzięki temu, że Apple zgłosił się jako jeden z pierwszych, miał stanowisko zaraz przy wejściu, przez co każdy zwiedzający musiał obok niego przejść.

Apple ][ był także pierwszym komputerem, do otwarcia którego nie były wymagane żadne narzędzia.  Na pomysł ten wpadł sam Steve Jobs,  który chciał, aby była ona lekka, wykonana z tworzywa sztucznego i łatwa do otwarcia, mimo iż wiązało się to z wyższym kosztem urządzenia. W przeciwieństwie do większości sprzedawanych wówczas komputerów, w ciężkich, blaszanych skrzynkach, często z tabliczką „Nie otwierać! Nie zawiera części wymagających konserwacji. Zerwanie plomby oznacza utratę gwarancji!”, Jobs uważał, że obudowa powinna dać się otworzyć bez użycia narzędzi. Aby zapobiec ewentualnym wypadkom, we wnętrzu obudowy umieszczona została dioda sygnalizująca obecność napięcia zasilania. Ponadto Jobs wybrał kolor obudowy (beżowy) i klawiszy kierując się względami estetycznymi. A ponieważ denerwował go szum wentylatorów, Apple nie posiadał takowego (w związku z czym konieczne były liczne szczeliny zapewniające odpowiednią cyrkulację powietrza). Nawet śruby nie były widoczne, gdyż zostały umieszczone na spodniej stronie obudowy. Poważnym problemem było ciepło generowane przez zasilacz. Klasyczny zasilacz na bazie transformatora i prostownika wytwarza znaczne ilości ciepła. Jeden z inżynierów musiał w związku z tym wymyślić nowe rozwiązanie marnujące mniej energii.

W rok po premierze Apple ][ wydany został porządny podręcznik, tzw. „Red Book„, gdyż Jobs stwierdził, że o jakości sprzętu świadczy również jego dokumentacja. Nowy podręcznik stanowił klasę samą w sobie i wzór do naśladowania dla wielu innych firm.

Markkula i Jobs słusznie uważali, że zdobędą nowych klientów, jeżeli zaoferują tanie, szybkie i skuteczne rozwiązanie problemu pamięci masowej. Przy takich założeniach w grę wchodziła wyłącznie pamięć dyskowa. Napęd dyskietek stał się priorytetem – pracę nad nim rozpoczął Wozniak.

Ciekawostką jest, że po wykonaniu pierwszego prototypu płytki kontrolera stacji dysków Wozniak stwierdził, że zawiera ona zbyt wiele krzyżówek, które trzeba było ręcznie mostkować przewodami. Poświęcił dwa dni, przeprojektował płytkę i pozostały już tylko trzy mostkowania. Zaczął jeszcze raz od początku i osiągnął rezultat, w którym nie było żadnego mostka. Podobno design tego układu do dzisiaj jest uważany przez elektroników za błyskotliwy i stanowi doskonały wzór do naśladowania. Wozniak stwierdził później, że coś takiego było możliwe jedynie dlatego, że zarówno projekt układu jak i płytki wykonywała jednocześnie jedna osoba. Dwóch ludzi nie osiągnęłoby takiego rezultatu.

Kolejny komputer Apple, Apple III nie zdobywa znaczącego sukcesu na rynku, głównie ze względu na brak kompatybilności z Apple ][, nowy, nie do końca przemyślany SOS (Sophisticated Operating System) oraz większe skupienie się nad innymi rzeczami.

W międzyczasie Jobs’owi udaje się przekonać zarząd firmy Xerox, ażeby pokazali im nowości technologiczne wymyślone w Palo Alto. Takie jak GUI czy mysz. Zarząd firmy Xerox nie uważa nowych wynalazków za coś pożądanego. To już kolejny przykład tego, że giganci mają gdzieś nowości i innowacyjność – HP olał komputer, Xerox olał mysz.

Po powrocie do Cuppertino Apple natychmiast rozpoczyna pracę nad komputerem z Graficznym Interfejsem Użytkownika. Wkrótce potem debiutuje LISA, której nazwa pochodzi od imienia nieślubnej córki Steve’a Jobsa, chociaż sam zainteresowany uważał, że nazwa jest akronimem od Local Integrated System Architecture. Niestety prace nad komputerem przeciągały się. W pewnym momencie prezes zarządu, Mike Markkula, aby projekt dokończyć, musiał odebrać jego kierownictwo Jobs’owi. Jobs wycofał się i po pół roku wrócił z pomysłem na Macintosha. Mac miał był Lisą dla przeciętnego człowieka – mniejszy, szybszy i tańszy.

Zespół pracujący nad Lisą, bez Jobs’a, który wszędzie wtrącał swoje trzy grosze, czynił postępy. Sam pomysł nie był przecież zły: GUI, mysz, klikanie w symbole zamiast wpisywania poleceń, nakładające się na siebie okna, kilka programów pracujących jednocześnie (multitasking i multiprocessing) i przede wszystkim koniec tzw. „trybów”. W ówczesnych edytorach tekstu standardem były tzw. tryby (mode) wywoływane odpowiedniki skrótami klawiszowymi. Np. aby napisać słowo czcionką pogrubioną, należało wcisną kombinację Ctrl-T-F aby przełączyć w tryb tekstu wytłuszczonego, wpisać wyraz a następnie przełączyć w tryb normalny Ctrl-T-N. Wszystkie kombinacje np. Ctrl-Q-S dla zapisania pliku lub Ctrl-Q-Q dla zakończenia pracy trzeba było znać na pamięć lub posługiwać się ściągą. Było to kłopotliwe szczególnie dla początkujących użytkowników lub osób, które korzystały z programu rzadko. Edycja tekstu na Lisie wyglądała znacznie naturalniej: w menu „Format” klikało się myszką pozycję „Bold”, wpisywało wyraz, a następnie klikało „Format/Normal”. Oczywiście dla doświadczonych użytkowników szybciej, bo bez odrywania rąk od klawiatury, pracowało się ze skrótami, ale to tylko tak na marginesie… Tak więc, w 1982 roku, Lisa była prawdopodobnie komputerem o najprostszej obsłudze. Niestety, rynek nie był wówczas gotowy na taki system, poza tym Lisa była zbyt wolna (użyty procesor Motorola 68000 pracował początkowo z 4 MHz, później z 6 MHz i nie był wspomagany przez żadne układy pomocnicze, w przeciwieństwie do późniejszych konstrukcji Commodore Amiga czy Atari ST). Gwoździem do trumny była wysoka cena: $10 000.

Odsunięty od projektu Lisa Jobs nie dał za wygraną. Jeden ze starych pracowników Apple, Jef Raskin, także widział pracę naukowców z PARC i pracował nad własnym projektem, który miał być tani oraz prosty w użyciu. Jednym z głównych założeń było stworzenie komputera posiadającego wbudowane wszystkie potrzebne features, bez potrzeby dodawania czegokolwiek. Zamierzano zrezygnować ze slotów na karty rozszerzeń i w ogóle z potrzeby otwierania obudowy. Komputer miał być gotowy do użycia zaraz po włączeniu, a wzorowany na Xerox Star interfejs mouse/icon/window miał czynić jego obsługę łatwą i przyjemną. Projekt nazwany został „Macintosh„. W roku 1980 Raskin opracował założenia systemu oraz rozpoczął pierwsze próby sprzętowe. Kiedy Jobs odkrył istnienie projektu, po prostu przejął go, uzupełniając pomysły Raskina m.in. o wykorzystanie procesora Motorola 68000 oraz wzorowanego na Lisie interfejsu. Stworzył nową grupę konstruktorów, która częściowo współpracowała, a częściowo współzawodniczyła z zespołem Lisy. Kilka osób pracowało wcześniej w PARC. Na początku 1984 roku przedstawiony został prototyp Macintosha, opracowywanego z zamiarem osiągnięcia funkcjonalności Lisy przy cenie nie przekraczającej $1 000, czyli nieco poniżej ceny Apple II. Ze względu na cięcie kosztów, zamiast planowanego 1 MB RAM, prototyp wyposażono jedynie w 128 kB, co wystarczało raptem na załadowanie systemu operacyjnego i uruchomienie co najwyżej prostego kalkulatora. Także cena systemu nie zdołała zmieścić się w określonych granicach. W momencie wprowadzenia Mac 128k kosztował $2 500 i był określany jako maszyna biurowa. Niewiele brakowało, a i ten projekt stałby się porażką. Na rynku królowały wówczas Commodore C64 i IBM PC. Sprzedaż Apple IIe przestała rosnąć. Mac 128k wyglądał ciekawie, zajmował mało miejsca na biurku (tyle co kartka A4) i jego obsługa była o wiele wygodniejsza niż peceta. Tyle, że nie było na niego żadnego oprogramowania. Po załadowaniu systemu ze 128 kB tylko 25 kB pozostawało wolnych, a to było stanowczo za mało. Mac posiadał tylko jeden napęd dyskietek, więc np. skopiowanie całej dyskietki przy wolnych 25 kB pamięci wymagało kilkudziesięciu zmian dyskietki w napędzie!. Na szczęście Apple zdecydował szybko o powiększeniu pamięci do 512 kB (Macintosh 512k). Inżynierowie przewidzieli taką potrzebę i byli na to przygotowani, mimo iż w trakcie prac rozwojowych Jobs wyraźnie tego zakazał. Ale ponieważ nikt mu o tym nie powiedział, a on sam nie znał się na tym na tyle, by samemu do tego dojść, możliwość taką pozostawiono i jak się okazało prawdopodobnie uratowała ona przyszłość Mac’a.

Wkrótce po premierze Macinosha nad Steve’m Jobsem zaczęły zbierać się czarne chmury w postaci rady nadzorczej, gdyż Jobs nie dogadywał się zbyt dobrze z Prezesem, Johnny’em Sculley’em. Podczas spotkania w Japonii Steve Jobs usiłuje siłą przejąć zarządzanie firmą, jednak rada nadzorcza staje po stronie Sculley’a i Jobs opuszcza firmę.