Jak komputer zmienił człowieka (cz. 2)


Witam ponownie. W poprzedniej części artykułu opisałem dość typowy dzień użytkownika portali społecznościowych – dzisiaj postanowiłem zastanowić się o bardziej pozytywnych aspektów użytkowania komputera. Dzisiaj komputery osobiste używane są wszędzie – pomagają w urzędach, w szkołach w miejscach pracy. Dzięki komputerom rozwija się komunikacja, sztuka, medycyna, wszystkie dziedziny życia. Dzisiaj praktycznie każdy z nas ma co najmniej 1 komputer w domu, niektórzy mówią, że bez komputera jak bez ręki – może to i prawda :D. Ale do rzeczy 🙂

Na początku komputery osobiste (powiedzmy sobie, że myślę o historii komputerów od 1960 roku, żebym nie czytał, ze Enigmy nie ująłem 😉 ) były używane albo przez hobbystów, którzy widzieli w tym tylko zabawę albo przez specjalistów, którzy używali komputerów tylko w wąskich dziedzinach. Lata 60. to rozwój wojsk i technologii na ich potrzeby.

Ludziom spodobało się, że mogą się pobawić w małą gierkę na ooooolbrzymim komputerze :] Potem nastała era tranzystorów i miniaturyzacji, potem były scalaczki i mikrokomputery domowe (tak, to te opisane na tej stronie 😀 ).

Lata 80. i 90. mijały w atmosferze gier komputerowych, adaptacji GUI do komputerów (Wymyślony przez Xerox, zaadoptowany po raz pierwszy w komputerach AppleLisa i Macintosh), sporów patentowych między Apple a Microsoftem oraz na rozwoju globalnej pajęczyny. Microsoft na początku zignorował sobie WWW, co kosztowało ich później grube miliony dolarów, ażeby uczynić z Internet Explorera najpopularniejszą przeglądarkę, słynne zmuszenie Steve Jobs’a do dołączenia IE do Mac OSa, co zostało przyjęte gwizdami i ogólnym niezadowoleniem.

Apple od czasu powrotu Jobs’a począwszy od iMaca G3 montowało 100-Mb karty sieciowe, ich komputery były w pełni przystosowane do Globalnej Sieci. PC-ty dopiero zaczęły integrację z Internetem.

Im dalej w las, tym więcej drzew jak to mówią – i to tutaj też znajduje swoje poparcie. Komputery dostały sieć, było coraz więcej witryn, zaczęto więc myśleć, jak je posortować – ale to już rozważanie na następną część wpisu.

 

Pozdrawiam i zapraszam do następnej części – termin ukazania się ( chwilowo ) nieznany.

 

Zostaw komentarz